Mazowsze. Serce Polski, nr 11 (91) 2025
Jeźdźcy hulajnóg
Autor: pixabay.com
W ostatnich latach obserwujemy znaczny wzrost zainteresowania korzystaniem hulajnóg elektrycznych. Niestety, wraz z rosnącą popularnością tych urządzeń, wzrosła liczba wypadków z ich udziałem.
W 2023 roku doszło do 66 wypadków na Mazowszu, a w roku bieżącym (do końca sierpnia) – już do 123. Alarmujące jest to, że obniża się wiek sprawców takich kolizji. W 2024 roku najczęstszą grupą byli ludzie w wieku od 18 do 24 lat, a do połowy tego roku – dzieci i młodzież od 7. Do 14. roku życia. Czyli w bardzo krótkim czasie średnia wieku obniżyła się o dekadę.
Dzieciaki jeżdżą za szybko – przy prędkości nawet 50 km/h, najechanie na nierówność nawierzchni powoduje, że pojazd wpada w takie turbulencje, jak motocykl jadący z dwa razy większą prędkością. „Użytkownik hulajnogi elektrycznej, który jedzie 50-60 km na godz., panuje nad hulajnogą mniej więcej w takim stopniu, jak niedoświadczony kierowca samochodu rozpędzający się do 300 km na godz. na drodze publicznej” .
Szybka, ale niestabilna
Małe koła niezapewniające dobrej stabilności podczas jazdy oraz słabe zazwyczaj hamulce stanowią niebezpieczną mieszankę. „Wypadkowość hulajnóg wynika z ich specyficznej konstrukcji. Osoba na hulajnodze stoi, co oznacza wysoko położony środek ciężkości, a w dodatku stoi bardzo blisko przedniego koła, co w praktyce skutkuje tym, że skuteczne hamowanie w awaryjnej sytuacji nie jest możliwe. Zbyt mocno naciśnięty hamulec powoduje przewrócenie się do przodu — stąd u ofiar wypadków na hulajnogach częste obrażenia twarzoczaszki, wybite zęby, złamane obojczyki” .
Młodzi lubią szybkość
Poczekalnia SOR w szpitalu dziecięcym na ul. Niekłańskiej jest pełna rodziców z dziećmi w każdym przedziale wiekowym. Oczekiwanie upływa na rozmowach: co się stało? jak się stało? Najczęściej padające wyrazy to: trening i hulajnoga. Dużą grupą są właśnie użytkownicy pojazdów z napędem elektrycznym. Przez poczekalnię przewijają się ci, którzy byli w stanie dotrzeć do szpitala „o własnych siłach”. Cudzysłów jest celowy, bo połamane kończyny ograniczają w pewnym stopniu samodzielne funkcjonowanie. Wielu młodych pacjentów przywozi jednak karetka i trafiają bezpośrednio na blok operacyjny. Zdaniem dra Łukasza Rakasza, ordynatora oddziału neurochirurgii w szpitalu dziecięcym na ul. Niekłańskiej, takie wypadki stały się plagą.
– Pojawiły się hulajnogi elektryczne, a tego wcześniej jednak nie było, i jeżdżą coraz szybciej. Co więcej, rowery elektryczne są też już dużo łatwiej dostępne, dużo tańsze i ich też jest coraz więcej. A do tego – dzieci lubią prędkość, lubią tę granicę przesuwać – tłumaczy neurochirurg. – Nie można mieć pretensji do dzieci, raczej do dorosłych. Nie tylko do rodziców i opiekunów, ale do całej dorosłej części społeczeństwa.
A co na to prawo?
Zasady korzystania z tych pojazdów są jasno określone: hulajnoga elektryczna bez względu na to, gdzie się porusza, nie może jechać z prędkością większą niż 20 km/h. W miejscach, gdzie obowiązuje takie ograniczenie, można poruszać się po jezdni. W pozostałych przypadkach należy korzystać z chodnika lub ścieżki rowerowej. Dzieci poniżej 10. r.ż. na hulajnogach elektrycznych mogą jeździć tylko pod opieką dorosłych i tylko na obszarach zamkniętych. Młodzież do 18. r.ż. musi posiadać stosowne uprawnienia, np. kartę rowerową. Zabronione jest przewożenie na hulajnodze innych osób lub bagaży.
Bezpieczeństwo zaczyna się od kasku
Wypadki zdarzają się niespodziewanie – wystarczy nierówność na drodze, nagłe hamowanie lub nieostrożność innego uczestnika ruchu. A uderzenie głową o asfalt, nawet przy niewielkiej prędkości, może prowadzić do poważnych urazów.
– Te uszkodzenia są już nieodwracalne. Dochodzi do pęknięć czaszki, urazów tkanki mózgowej. To pacjenci, którzy często nie dożywają transportu do szpitala – mówi wprost dr Łukasz Rakasz.
Najcięższych urazów głowy doznają zazwyczaj piesi, użytkownicy hulajnóg i motocykliści – bo nie mają żadnej ochrony wokół siebie. Z badań wynika, że to w tej grupie, pieszych i motocyklistów, jest najwięcej poważnych urazów głowy. Z tym, że ci ostatni zwykle mają kaski – i to lepsze oraz obowiązek ich noszenia.
– Kask działa jak amortyzator, pochłaniając energię uderzenia i rozpraszając ją, zanim dotrze do czaszki i mózgu. Dzięki odpowiedniej konstrukcji i materiałom, kask zmniejsza siłę uderzenia, chroniąc delikatne struktury mózgu przed urazami. To proste, ale niezwykle skuteczne rozwiązanie, które może uratować życie i zapobiec poważnym konsekwencjom urazów głowy – wyjaśnia neurochirurg. – I to właśnie taka ochrona robi różnicę, jeśli mielibyśmy wybierać między lekkim potłuczeniem a poważnym krwiakiem wewnątrzczaszkowym czy trwałym uszkodzeniem mózgu.
Gdy za późno na profilaktykę
W ostatnich latach lekarze obserwują znaczącą zmianę w przyczynach urazów kręgosłupa. Dr n. med. Paweł Baranowski, neurochirurg, dyrektor medyczny Szpitala STOCER im. prof. M. Weissa w Kostancinie-Jeziornie (placówka samorządu województwa) przyznaje, że w latach 80. ubiegłego stulecia dominowały urazy doznane podczas skoków do wody czy wypadków w rolnictwie. Od początku XXI wieku coraz częściej mamy do czynienia z urazami wynikającymi z wypadków komunikacyjnych – samochodowych i motocyklowych.
– Obserwujemy także dynamiczny wzrost liczby urazów związanych z jazdą na rowerach i hulajnogach elektrycznych. Wprowadzenie napędów elektrycznych pozwoliło na osiąganie znacznie większych prędkości, co niestety przekłada się na poważniejsze obrażenia. Często są to urazy wielonarządowe, prowadzące do trwałego kalectwa, a niekiedy nawet do śmierci – mówi lekarz. – Niestety, w przeciwieństwie do kierowców samochodów i motocykli, użytkownicy rowerów i hulajnóg nie są objęci tak restrykcyjnymi przepisami bezpieczeństwa. Wielu z nich porusza się bez odpowiednich zabezpieczeń, a część – niestety – będąc pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. To poważny problem, który wymaga większej świadomości społecznej i odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo.
Siódmy wymiar
Zanim jednak rozsądek i świadomość społeczna osiągnie pożądany poziom, musimy polegać na umiejętnościach i doświadczeniu naszych chirurgów. A ponieważ kwestia zdrowia Mazowszan jest jednym z priorytetów samorządu województwa, dlatego nieustająco inwestuje on w najnowocześniejszy sprzęt medyczny. Jednym z ostatnich nabytków jest nawigacja śródoperacyjna „Flash Navigation with 7D Technology”, która pojawiła się na wyposażeniu szpitala STOCER. Wartość sprzętu to blisko 2 mln złotych.
Nowa technologia pozwala na prowadzenie operacji bez konieczności stosowania śródoperacyjnego RTG, co jest korzystne nie tylko dla pacjentów, ale również dla całego personelu bloku operacyjnego. Urządzenie wykorzystuje laserową kontrolę pola operacyjnego, dzięki czemu możliwe jest wyjątkowo dokładne odwzorowanie struktur anatomicznych i precyzyjne prowadzenie narzędzi chirurgicznych. System jest wykorzystywany niemal we wszystkich zabiegach wymagających stabilizacji kręgosłupa, zarówno w operacjach planowych schorzeń zwyrodnieniowych, jak i w leczeniu urazów m.in. u osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych.
– Ta nowoczesna nawigacja to krok milowy w kierunku jeszcze bezpieczniejszych i bardziej precyzyjnych operacji kręgosłupa. Dzięki niej możemy skuteczniej pomagać pacjentom po urazach, których liczba wciąż rośnie – podsumowuje dr Baranowski.
Jesienna mantra
Według danych policji dochodzi do coraz większej liczby wypadków z udziałem nie tylko użytkowników hulajnóg, ale również rowerzystów i pieszych. W przypadku roweru, który staje się coraz bardziej popularnym środkiem transportu, niekorzystne statystyki również rosną. Na Mazowszu w ubiegłym roku doszło do 555 wypadków z udziałem rowerzystów, a do połowy tego roku – było ich już 376. Główna ich przyczyna to nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu i nieprawidłowe przejeżdżanie przejazdów dla rowerzystów. W przypadku pieszych, to w ubiegłym roku na Mazowszu doszło do 646 wypadków z ich udziałem, natomiast tylko do końca sierpnia tego roku było ich już 362. Najczęstsza przyczyna? Nieustąpienie pierwszeństwa na pasach i brak widoczności pieszego przez kierowcę.
Dlatego też ostatni kwartał roku to czas, w którym przypominamy o noszeniu odblasków: szybciej zapada zmrok, a warunki pogodowe pogarszają widoczność. Odblaski sprawiają, że pieszy, rowerzysta czy użytkownik hulajnogi jest widoczny dla kierowców z dużo większej odległości — nawet ze 150 m, w porównaniu do zaledwie 20–30 m bez odblasku. To daje kierowcy więcej czasu na reakcję. Noszenie odblasków może dosłownie uratować życie, szczególnie poza obszarem zabudowanym, gdzie nie ma oświetlenia ulicznego.
Tak, oczywiście wszyscy wiemy, jak to jest ważne i wszyscy – oczywiście – pamiętamy… Wcale tak nie jest. Na potrzeby tego tekstu zrobiłam eksperyment: w drodze powrotnej z pracy obserwowałam przechodniów, ludzi na przystanku autobusowym. Było już szaro, siąpił deszcz, a oświetlenie uliczne też nie było jakoś szczególnie nachalne. Szukałam odblaskowej opaski na ubraniu albo zawieszki na torbie. Czegoś, co odbije światło reflektorów. Jednymi osobami wyposażonymi w taki sprzęt były dzieci, a ledwie kilka kobiet miało przy uszach torby zawinięty odblaskowy pasek.
Spodziewać się niespodziewanego
Nikt z nas nie zakłada, że będzie uczestniczył w wypadku, że przydarzy mu się coś złego, to oczywiste. Ale prawdopodobnie 100% osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych, wychodząc z domu, również niczego takiego nie podejrzewało. Możemy być pewni siebie i swoich zachowań, ale nie mamy wpływu na to, jak na drodze zachowają się inni. Dlatego dajmy sobie szansę na spokojne i długie życie.
Dr n. med. Łukasz Rakasz, neurochirurg dziecięcy i ordynator Oddziału Neurochirurgii w Szpitalu Dziecięcym im. prof. J. Bogdanowicza w Warszawie. Absolwent Akademii Medycznej w Warszawie, specjalizację z neurochirurgii dorosłych i dzieci zrobił w Wielkiej Brytanii. Przez 15 lat pracował w Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii.
Dr n. med. Paweł Baranowski, neurochirurg, dyrektor medyczny Szpitala STOCER im. prof. M. Weissa w Konstancinie-Jeziornie. Absolwent wydziału lekarskiego Akademii Medycznej w Łodzi. Zajmuje się leczeniem pacjentów ze schorzeniami i urazami kręgosłupa. Ma wieloletnią praktykę w operacjach implantacji protez ruchomych dysków, stabilizacji kręgosłupa, operacjach kręgozmyków i spondyloz.
Anna Brzezińska, członkini zarządu województwa mazowieckiego (klub KO)
Inwestycje w zdrowie mieszkańców województwa to priorytet władz regionu. Dzięki środkom z Unii Europejskiej możemy realnie poprawiać jakość usług medycznych, zwiększać dostępność do nowoczesnej diagnostyki i wspierać rozwój naszych placówek.
